niedziela, 25 lipcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Jak geniusz z geniuszem

Jest rok 1685. Na świat przychodzi dwóch geniuszy – Johann Sebastian Bach i Georg Friedrich Händel. Ich muzyka to dar, przed którym muzykalna ludzkość od stuleci nisko kłoni głowy.

Jest rok 1747. Händel przyjeżdża z Londynu, gdzie mieszka, do Lipska, aby wysłuchać koncertu z okazji wstąpienia Bacha do Towarzystwa Mizlerowskiego, klubu wybitnych muzyków, do którego oczywiście Händel należy. Po koncercie zaprasza Bacha na kolację do Hotelu Turyńskiego… Spotykają się więc najsławniejszy chyba naówczas muzyk Europy, król życia, światowiec, ozdoba londyńskich salonów, ze skromnym kantorem z lipskiego kościoła św. Tomasza. Händel na początku traktuje swojego gościa protekcjonalnie, Bach zaś wciąż powtarza: „Zbytek łaski…”. Ale powoli rozmowa zmienia ich obu. Händel przyznaje się do samotności, słabości, wielkiej ceny, jaką musi płacić za ludzką zawiść, Bach zaś – ubogi ojciec dwadzieściorga dzieci, który za swoje kompozycje nie dostaje honorariów i nigdy nie wyjechał za granicę – czuje się silny i pewny siebie… I tak sobie rozmawiają – jak geniusz z geniuszem… ale tylko w sztuce Paula Barza, znakomitego niemieckiego muzykologa i krytyka sztuki. W rzeczywistości Bach i Händel nigdy się nie spotkali, choć Bach kilkakrotnie starał się z twórcą „Mesjasza” zobaczyć, jednak bez powodzenia. Znali oczywiście swoje dzieła – w dorobku obu są transkrypcje dzieł drugiego.

Niewiele wiemy o Bachu i Händlu jako ludziach, nie znamy ich charakterów, nie wiemy, jak wyglądałoby naprawdę ich spotkanie, ale „Kolacja na cztery ręce”, na której każe się im spotkać autor, ma w sobie wielką wiarygodność. Znakomita znajomość sztuki baroku i wielka muzyczna wrażliwość pozwoliła Barzowi stworzyć postaci żywe i fascynujące. Od momentu powstania jest „Kolacja na cztery ręce” przebojem teatralnych scen, więc marcowa premiera w Teatrze Komedia to jedno z najbardziej w sezonie wyczekiwanych wydarzeń.

Ale marzec to także – między innymi! – „Boeing Boeing”, komedia sytuacyjna autorstwa Marca Camolettiego, opowiadająca historię Maksa i jego (licznych i ślicznych…) narzeczonych. Wszystkie są stewardesami, a każda sądzi oczywiście, że to ona jest tą jedna, jedyną, wybraną. Rzecz wydaje się bardzo trudna do bezkolizyjnego ustawienia, ale od czegóż precyzyjna organizacja? To dzięki niej i dzięki pomocy niezawodnej – choć niestroniącej od sarkastycznych uwag – służącej, Maksowi zawsze udaje się skoordynować wizyty kolejnych narzeczonych. Co stanie się jednak, gdy z powodu niewielkich zmian w ruchu lotniczym wszystkie one zjawią się u Maksa niemal w tej samej chwili? Warto się tego dowiedzieć…

Jeśli zaś ktoś woli klimaty bardziej rodzinne, to czeka „Rodzina Kerwoodów” Raya i Michaela Cooneyów. Tom i Linda Kerwoodowie są szczęśliwym małżeństwem i tylko jednego brakuje w ich życiu – dziecka. Czekają właśnie na wizytę urzędniczki z agencji adopcyjnej, ale zamiast niej w ich drzwiach pojawiają się kolejno bracia Toma. Najpierw Dick – właśnie przemycił z Europy dużą ilość towaru, chwilę później Harry – z genialnym planem obniżenia wartości wymarzonego domu Kerwoodów. Będzie się działo!

Ata