Rozmowa z prezesem Zarządu ZOO Wrocław sp. z oo. lekarzem weterynarii TOMASZEM JÓŹWIKIEM
– Są zwierzęta fascynujące, także z powodu swojej budowy. Takie są nosorożce – biały, czarny oraz indyjski.
– We wrocławskim ogrodzie zoologicznym mamy nosorożca indyjskiego. Na pewno nie da się go nie zauważyć, bowiem jest duży – wygląda jak wielki pancernik albo jak archaiczny triceratops, lecz bez charakterystycznego dla niego kołnierza i rogów. Różni się od gładkich nosorożców afrykańskich, bowiem indyjskiego jakby ktoś obłożył pancernymi płytami. W połowie czerwca przyjechał do nas z węgierskiego zoo w Szeged samiec nosorożca indyjskiego. Ma na imię Csülök – czyli Golonka.

– Dlaczego Golonka?
– Może przypomina opieczoną na talerzu golonkę – wygląda gruboskórnie. Golonka dołączył do naszej samicy Marusi, która przez kilka lat oczekiwała samotnie na partnera. Nosorożce będą łączone tylko podczas rui, bowiem głównym celem jest ich rozmnożenie. Teraz nasze nosorożce czują się, słyszą się, ale z widzeniem jest gorzej, bowiem mają słaby wzrok.
– Gdyby przebywały razem, mogłyby zrobić sobie krzywdę.
– Bywa, że samce są agresywne nawet w stosunku do samic – ale łagodnieją właśnie podczas rui.
– Nosorożec indyjski postrzegany jest często jako olbrzymie, lecz raczej łagodne zwierzę – bardziej przyjazne niż agresywne nosorożce afrykańskie. Ale widać, że one nie zawsze są potulne…
– Zwłaszcza samce, w których buzuje testosteron – są wtedy agresywne, terytorialne i broniące swego terenu. Natomiast w kontaktach z opiekunami są bardzo spokojnymi i statecznymi zwierzętami – zwłaszcza samica ma świetne relacje z naszymi pracownikami, lubi na przykład drapanie za uchem. Oczywiście zachowujemy wszystkie standardy bezpieczeństwa, bowiem jest to jednak dzikie zwierzę ważące do dwóch ton. Golonka ma prawie dwa metry w kłębie – jest stosunkowo młody, siedmioletni, potężny i budzący respekt.


– W środowisku naturalnym dorosły nosorożec indyjski nie ma wrogów – obawia się go nawet tygrys.
– Dla nosorożców zagrożeniem jest przede wszystkim kłusownictwo – ponieważ nadal w tradycyjnych medycynach jest popyt na rogi nosorożców – oraz kurczenie się podmokłych środowisk. Na Półwyspie Indyjskim żyje ogromna ludzka populacja, która wypiera nosorożce z ich naturalnych siedlisk. Dlatego też nosorożce indyjskie są dzisiaj zagrożone wyginięciem – i są chronione. Ale można je zobaczyć w naszym zoo. Liczymy na to, że Golonka się sprawdzi i dojdzie do rozrodu – a ciąża jest długa, bo trwa 16 miesięcy. Noworodki nosorożców pojawiają się rzadko, choć w historii wrocławskiego zoo były już przychówki. Marusia rozmnożyła się z innym samcem – mamy w tym względzie doświadczenie i nadzieję, że za mniej więcej dwa lata przyjdzie na świat mały nosorożec indyjski.
– Czy w innych polskich ogrodach są nosorożce indyjskie?
– Tylko w Warszawie. To duże zwierzę, wymagające sporych wewnętrznych pomieszczeń oraz wybiegów zimowych i letnich, zatem trzeba mieć odpowiedni teren i zainwestować w obiekty. A dzisiaj zapraszamy wszystkich serdecznie do wrocławskiego ogrodu zoologicznego, aby odwiedzili też sławną na całym świecie Marusię i jej węgierskiego kawalera Golonkę, który już widział się z chińskimi mundżakami.
Rozmawiał Sławomir Grymin