piątek, 2 grudniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Głubczyce: Tłuste lata odeszły…

Rozmowa z burmistrzem Głubczyc Adamem Krupą

Samorządy opracowują przyszłoroczne budżety gmin. Jaki zatem będzie budżet Głubczyc i co będzie w nim najważniejsze?

– Budżet będzie najtrudniejszy od czasu, gdy z przerwą na posłowanie pełnię funkcję burmistrza, i jest to już dziesięć lat. Jest budżetem bardzo napiętym, choć zbliżonym do tegorocznego, i jest to ponad 100 mln zł. Z zewnątrz – patrząc jedynie na liczby – nasz budżet na rok 2023 wygląda całkiem nieźle, bowiem na inwestycje przeznaczymy łącznie około 15 mln zł. Jednak w zasadzie będzie to tylko jedna inwestycja z wielkim dofinansowaniem, kosztująca 14 mln zł i dotycząca renowacji zamku w Grobnikach. Na inne inwestycje i większe remonty może wydamy z milion złotych, a resztę funduszy pochłoną wydatki bieżące. Właśnie to martwi mnie najbardziej. Planując budżet, ograniczyliśmy ogromną ilość wydatków – oczywiście to, co mogliśmy – ale nie wiemy, czy to wystarczy. Wprawdzie wzrost cen energii elektrycznej ma zostać zatrzymany, mają obowiązywać ceny gwarantowane i wtedy będzie można jakoś funkcjonować, lecz z drugiej strony – jeśli znikną tarcze antyinflacyjne – to może być niewesoło.

Adam Krupa
Adam Krupa

Były już zapowiedzi odwołania tych tarcz…

– …a do tego dochodzi naliczanie podatków i wszelkie zmiany z tym związane. W związku z tym dzisiaj trudno coś nam realnie planować. Przez dziesięć lat mojego burmistrzowania zawsze wypracowywaliśmy pewne rezerwy finansowe. Dzisiaj już takich zaskórniaków nie mamy, choć pocieszam się, że Głubczyce nie są zbytnio zadłużone.

Ile wynosi zadłużenie?

– Mamy 13 mln zł zadłużenia i w porównaniu do innych gmin o podobnej wielkości i budżetach, wypadamy znacznie lepiej. Gminy te mają często nawet 60 mln zł zadłużenia. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że wcześniej za obsługę naszego długu płaciliśmy rocznie maksymalnie do 400 tys. zł, a teraz będzie to 1,1 mln zł. A przecież nie wiemy, co zrobi bank centralny i jakie będą stopy procentowe.

Czyli dużo niewiadomych pod koniec roku 2022…

– …ale w takiej sytuacji działamy już od trzech lat, ponieważ zaczęło się od pandemii. Powoli się do tego przyzwyczailiśmy.

Mówi się, że człowiek przyzwyczaja się do dobrego…

– …ale i do złego też. Trzeba podejmować kroki wyprzedzające, licząc się z tym, że może być jeszcze gorzej. Zawsze hołdowałem zasadzie, że nawet gdy było dobrze, to starałem się zachować jakieś rezerwy finansowe na wypadek, gdyby stało się coś trudnego i nieprzewidywalnego – zgodnie z biblijną zasadą o siedmiu latach chudych i siedmiu latach tłustych. Dzisiaj nie ma już co ukrywać, że tłuste lata odeszły w niebyt i teraz nadciągnęły lata chude.

Dlaczego?

– Dlatego, że gospodarka prawdopodobnie nie będzie się rozwijać tak dynamicznie, a dodatkowo dochodzą inflacja i ceny nośników energii, na które nie mamy wpływu. Poza tym dotyka nas problem płac, ponieważ przy tej inflacji wypadałoby, abym jako pracodawca zachował pracownikom ich realne płace. Konieczne są zatem podwyżki płac, i to nie tylko tych najniższych.

A podatki?

– Na poprzedniej sesji podnieśliśmy wszystkie nasze podatki, na które mamy wpływ – czyli przede wszystkim podatek od nieruchomości, dla osób fizycznych i dla firm. Podatek ten podnieśliśmy o poziom inflacji, czyli o 17 proc. i ta podwyżka da nam gdzieś 1,5 mln zł wzrostu dochodów, ale podwyżka najniższej płacy tylko w oświacie pochłonie 1,4 mln zł. Jeśli do tego dodamy podwyżki płac w pozostałych jednostkach podległych gminie, to podwyżka podatków nie zrekompensuje nam podwyżki najniższej płacy.

W przyszły roku – a w zasadzie jeszcze w tym – dojdzie samorządom obowiązek handlu węglem. Dla samorządów to novum i nie wszystkie są do tego przygotowane.

– Jest to próba zrzucenia przez rząd swojego bałaganu na samorządy, a wszystko można było ogarnąć, gdyby rząd wcześniej zareagował na braki węgla w kraju. W kwietniu premier Mateusz Morawiecki zapewne wiedział, że brakuje nam kilkanaście milionów ton, i wtedy trzeba było szybko za granicą kupić węgiel, który dotarłby do Polski latem. W tym czasie rządzący mogli przyznać się do tego, że nie ma komu tego węgla dystrybuować i w tej kwestii mogli spróbować dogadać się z samorządami, które mogłyby się do tego przygotować przez lato i zająć się sprzedażą.

Ale działania rządu były spóźnione…

– …i – moim zdaniem – to jest największy błąd rządu. Przecież wcześniej można było przygotować stosowne ustawy, abyśmy mogli tym węglem handlować. Owszem, to stało się dopiero pod koniec października, a prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę dotyczącą możliwości handlu węglem przez samorządy na początku listopada, czyli bardzo późno. Warto podkreślić, że Głubczyce są pierwszą gminą w województwie opolskim, która spełniła wszystkie obowiązujące wymogi dotyczące handlu węglem. Jesteśmy zapisani w odpowiednim rejestrze, ale to nic nie daje, ponieważ rozmawiam z panem 9 listopada, a węgla jak nie było, tak nie ma. Mamy swoją spółkę komunalną, wyposażoną w samochody i ładowarkę, i wynajęliśmy potrzebny do tego odpowiedni plac, który jest ogrodzony i utwardzony. Wszystko jest oświetlone, jest pomieszczenie dla wagowego i monitoring. Dzisiaj, gdybyśmy dostali sygnał skąd ten węgiel brać, to byśmy go już ładowali na wynajęte samochody. Ale dzisiaj, 9 listopada, węgla na razie nie ma.

A zima za pasem…

– …a my nie mamy jeszcze umowy z dystrybutorem węgla, którym ma być podobno Polska Grupa Górnicza. Pracownicy wojewody odpowiadają na nasze pytania, że mamy czekać na umowę. Jeśli nawet umowa ta dotrze wreszcie do nas i dostaniemy ten węgiel, to jest mało czasu, by rozwieźć opał do końca roku. Dzisiaj w naszej gminie zapotrzebowanie na węgiel wynosi około 700 ton i ciężko będzie rozładować je do końca roku. W telewizji oglądamy optymistyczne obrazki pokazujące wagony z węglem i jego sprzedaż, ale nasz samorząd nie jest w stanie doprosić się o umowę dotycząca sprzedaży opału. Krótko mówiąc – panuje ogromny bałagan.

Za półtora roku wybory samorządowe. Czy już zdecydował pan o ubieganiu się o ponowne burmistrzowanie w Głubczycach?

– Na to jest za wcześnie. Zobaczę najpierw, jak będą traktowane samorządy. Dzisiaj samorządność jest ograniczana coraz bardziej i może być tak, że w końcu zostanie po samorządzie jedynie szyld. W ostatnich latach ograniczane są dochody samorządów i w podatku dochodowym – w porównaniu do roku 2020 – nasz samorząd stracił 4 mln zł. Ponadto samorząd jest coraz bardziej uzależniany od środków finansowych pochodzących z budżetu państwa. Dobrze, że rząd chce pomóc i zrekompensować straty finansowe samorządów w podatkach, lecz to samorządowcy, a nie urzędnicy w Warszawie, wiedzą najlepiej, na co potrzebne są im dotacje.

Czego możemy życzyć waszemu samorządowi na rok 2023?

– Tylko tego, abyśmy mogli zrównoważyć dochody bieżące z bieżącymi wydatkami. Więcej mi nic nie trzeba.

Rozmawiał Sławomir Grymin

UWAGA INWESTORZY!!!

Gmina Głubczyce dysponuje atrakcyjnymi terenami inwestycyjnymi zlokalizowanymi nieopodal obwodnicy miasta, które przeznaczone są pod działalność przemysłową i usługową – rzemiosło, usługi publiczne i techniczne, handel, gastronomię, sport i kulturę. Warto podkreślić, że dopuszcza się lokalizację funkcji mieszkaniowej związanej z prowadzoną działalnością usługową, obiekty zaplecza technicznego, garaże, budynki gospodarcze i magazyny. Możliwa jest zabudowa produkcyjno-usługowa przy jednoczesnym zakazie lokalizacji zakładów stwarzających zagrożenie dla życia ludzi, zakładów o zwiększonym ryzyku występowania poważnych awarii, składowisk odpadów, przeładunku i dystrybucji materiałów ropopochodnych.