niedziela, 13 czerwcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Giełda. To nie boli, ale…

Któż z nas nie chciałby pomnażać swoich oszczędności. Nawet jeśli odłożonych naszych złotych polskich mamy niewiele, to gdyby tak cudownie się rozmnożyły… A jeśli w naszej skarpecie lub na jakimś bankowym koncie jest ich ciut więcej, to wtedy w ogóle byłoby cudownie, gdyby jakimś cudem…

Jeśli chodzi o cudowne rozmnażanie się oszczędności, to od razu zaznaczam: Nie ma takiej możliwości! Mówimy oczywiście o działaniach uczciwych. Byli bowiem zawsze, w ostatnich latach także na naszym rynku, „błyskotliwi menedżerowie” obiecujący krocie za nic. Po prostu wpłacasz i za kilka miesięcy odbierasz małą lub większą fortunę. Przypomnę tylko Bezpieczną Kasę Oszczędności, Warszawską Grupę Inwestycyjną czy Amber Gold. Jak to się skończyło – wszyscy wiemy. Takich rynkowych pokus dla naiwnych jest cały czas pod dostatkiem. Dlatego trzeba być wyjątkowo czujnym i nie dać się oszustom i cwaniakom.


 

Kiepski jak lokata

Dzisiejsze lokaty bankowe raczej nie zachęcają do oszczędzania. Oprocentowanie jest symboliczne i wszystko wskazuje na to, że zgromadzone tam pieniądze będą traciły na wartości (ich siła nabywcza wobec zapowiadanej inflacji będzie malała). Co więc w zamian? Mogą być inwestycje w nieruchomości (dla bogatych). Czekają fundusze inwestycyjne (duży wybór, średnie ryzyko, bardzo różne stopy zwrotu). Są inwestycje alternatywne (raczej dla specjalistów). Jest też giełda, o której od czasu do czasu sporo się mówi. Ta nasza, warszawska, należy do największych w regionie. Pozwala na osiągnięcie zysku, ale trzeba też pamiętać o bardzo realnej możliwości strat (bywa, że bardzo dużych). Czy warto zatem próbować swoich sił na Giełdzie Papierów Wartościowych? To nie boli, ale… Na początek proponowałbym trochę fachowej lektury. A po poznaniu podstaw giełdowych inwestycji warto najpierw poćwiczyć wirtualnie. W internecie znaleźć można „giełdowe poletka doświadczalne”, na których – w oparciu o prawdziwe dane z rynku – możemy inwestować wirtualnymi pieniędzmi. Jeśli to nam się spodoba, może warto spróbować w realu?


 

Czas dywidend

Analizy na koniec ubiegłego roku pokazują, że 2016 rok okazał się całkiem udany dla warszawskiej giełdy. Po słabym początku, zakończył się spektakularnym rajdem w górę w grudniu. Zdaniem dość licznych analityków, ostatni miesiąc ubiegłego roku stanowi ważną wskazówkę na temat tego, co się może dziać w 2017 roku.

Rok 2016 był na polskiej giełdzie wyjątkowy pod wieloma względami. Satysfakcję powinni odczuwać szczególnie inwestorzy zainteresowani dywidendami, bo mieli w czym wybierać. W 2016 roku znów został pobity rekord liczby spółek, które wypłacają dywidendę. Ponad 40 proc. spółek notowanych na GPW podzieliło się w ten sposób zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. Dobrą wiadomością dla inwestorów jest też poprawa systematyczności wypłat dywidend. Ponad jedna trzecia spółek wypłacających dywidendę płaci ją regularnie od przynajmniej pięciu lat. Ubiegły rok był także dobry pod względem wysokości dywidendy w stosunku do kursu akcji. Średnia (mediana) stopy dywidendy wyniosła 4,29 proc., czyli znacznie wyżej od lokat bankowych. Jest to wynik najwyższy od kilku lat.

– Wzrost wypłat dywidend świadczy o tym, że coraz więcej spółek jest dojrzałych na tyle, że mogą pozwolić sobie na wypłatę części zysków kosztem inwestycji. Jest to dobra wiadomość dla wszystkich inwestorów. Nasz rynek coraz bardziej dojrzewa i upodabnia się do rynków zachodnich. Na pewno większa liczba płacących regularnie dywidendy spółek wpływać będzie stabilizująco na rynek, gdyż coraz częściej może stanowić alternatywę dla strumienia pasywnego dochodu np. z lokaty terminowej – twierdzi Piotr Kwestarz z portalu Strefa Inwestorów.


 

Nadchodzą debiutanci

Rok 2017 powinien być też dużo lepszy jeżeli chodzi o IPO, czyli debiuty na GPW nowych spółek. Już wiadomo o około dziesięciu firmach przygotowujących się do startu na polskiej giełdzie (inwestowanie na rynku pierwotnym, czyli kupowanie akcji spółek debiutujących, wzbudza u wielu inwestorów duże zainteresowanie). Wśród debiutantów wymieniani są m.in.: Dino Polska (właściciel sieci marketów), Exact Systems (dostawca rozwiązań w zakresie kontroli jakości, czyli selekcji, naprawy i sortowania części, komponentów oraz wyrobów gotowych dla przedstawicieli branży motoryzacyjnej) czy Nextbike Polska (główny udziałowiec w polskim rynku miejskich systemów rowerowych).

Może więc warto pomyśleć o giełdzie? Byle spokojnie i rozsądnie.

Tomasz Miarecki