Krajowy Przegląd Samorządowy

Elektryczna drożyzna

Podwyżki cen energii elektrycznej, które dotkną wszystkich w 2019 roku, niby nie są zaskoczeniem, bo mówiło się o nich od dawna. A jednak nerwowość pojawiła się w wielu miejscach.

Nie tak dawno media donosiły o alarmującym liście do premiera Morawieckiego, napisanym przez Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa. Włodarz Rzeszowa opisywał „monopolistyczne praktyki państwowych spółek”, które zaproponowały miastu nowe ceny energii elektrycznej. Mają być one wyższe o 67,95 proc. od dotychczasowych.

O podwyżce cen prądu mówi się od co najmniej sześciu miesięcy. Jednym z głównych powodów są problemy związane z możliwym wzrostem cen uprawnień do emisji CO2, co regulują umowy międzynarodowe.

– Ponieważ energia była w miarę tania, wszyscy żyli w uśpieniu. Polskie koncerny nie zabezpieczyły kupna odpowiedniej ilości certyfikatów, kiedy były tanie. Jestem pewien, że spółki niemieckie mają pełen portfel certyfikatów po niskich cenach. U nas kupowało się na bieżąco, wiec teraz płaci się znacznie więcej – mówił niedawno prof. Konrad Świrski z Politechniki Warszawskiej.

Mamy więc sytuację, w której pogorszenie się koniunktury na rynku rekompensowane jest poprzez podwyżki taryf. Mówiąc prościej – przerzucaniem kosztów na końcowego odbiorcę. Jak bardzo podwyżki cen prądu dotkną nas wszystkich, dowiemy się już wkrótce. Rząd obiecuje, że pojawią się przepisy wspierające zarówno gospodarstwa domowe, jak i małe i średnie firmy. Pewnie więc będą jakieś rekompensaty dla przysłowiowych Kowalskich i Nowaków, ale samorządy raczej na nic nie mogą liczyć. Albo inaczej – muszą liczyć na siebie. Jednym ze sposobów jest szukanie oszczędności.

Wejdź TUTAJ