Kiedy ten numer naszego miesięcznika jest w Państwa rękach, powoli rozpoczyna się kolejna edycja Europejskich Dni Dziedzictwa (m.in. pod naszym patronatem). Warto wybrać coś dla siebie – a jest z czego. Potem koniecznie trzeba spotkać się z cudami gotyku we wrocławskim Pawilonie Czterech Kopuł. No i w końcu cierpliwie poczekać na pokaz złotnictwa w kościołach pokoju (już w październiku).
Zacznijmy od Europejskich Dni Dziedzictwa, które na Dolnym Śląsku od lat przygotowywane są pod kierunkiem i opieką Muzeum Etnograficznego, oddziału Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Również na stronach muzeum można znaleźć szczegółowy terminarz imprez przygotowanych w tym roku. Szczegóły są również dostępne na stronie Narodowego Instytutu Dziedzictwa (edd.nid.pl).
Jak co roku, wydarzeń w ramach EDD jest bardzo dużo. Są konferencje, zwiedzania z przewodnikami (również miejsc na co dzień niedostępnych), gry terenowe, warsztaty, wystawy, spotkania, happeningi… Tegoroczne imprezy odbywają się pod hasłem „Przyszłość w przeszłości. Dziedzictwo w zagrożeniu”. Założeniem jego (dotyczy to 50 krajów, bo w tylu odbywają się EDD) było zachęcenie jak największej liczby osób, by pochylić się nad wyzwaniami, jakie współcześnie stoją przed dziedzictwem. W obliczu tego co wokół, przemian środowiskowych, społecznych i technologicznych pytanie o „przyszłość przeszłości” staje się jednym z ważnych wyzwań współczesnej polityki ochrony dziedzictwa.
Idea ochrony dziedzictwa wrocławskiemu Muzeum Narodowemu i jego oddziałom towarzyszy jednak nie tylko przy okazji EDD. Myślę, że to jeden z głównych kierunków działań naszych muzealników. Przekonujemy się zresztą o tym nieustannie, przy okazji każdej z wystaw, podczas licznych wykładów, zajęć przygotowanych dla dzieci i młodzieży, imprez adresowanych do seniorów… Zresztą co tu dużo pisać. Dzisiaj na przykład wystarczy wybrać się do Pawilonu Czterech Kopuł, oddziału Muzeum Narodowego we Wrocławiu, gdzie do końca roku można oglądać wystawę „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”.

Marii, 1492; Muzeum Narodowe we Wrocławiu
Wrocławska wystawa jest pierwszą odsłoną projektu „Gotyk w Polsce”. Kolejne będą miały miejsce w Muzeum Narodowym w Poznaniu i na Zamku Królewskim na Wawelu. Ta wrocławska ma jednak szczególny wymiar, bo odbywa się sto lat po bardzo podobnej ekspozycji pn. „Śląskie malarstwo i rzeźba doby średniowiecza”. Ta dzisiejsza nie jest prostą powtórką tego co było, bo wiele dzieł wówczas pokazywanych zaginęło (część na pewno bezpowrotnie). Zmieniło się też podejście związane z prezentacją artefaktów. Historycy również poszerzyli wiedzę o tym co było… Jedno jest jednak pewne. Ta wystawa jest czymś niezwykłym. Kilkusetletnie rzeźby, obrazy, nastawy ołtarzowe przenoszą nas w nieco inny wymiar. Z bliska możemy spojrzeć w oczy pięćsetlenim madonnom…
Współczesna wystawa przybliżająca nam śląski gotyk odbywa się w tym samym miejscu co sto lat temu. Przy okazji warto dodać, że Pawilon Czterech Kopuł jako oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu (po gruntownym remoncie, bo stan obiektu był katastrofalny) miał niedawno swoje dziesiąte urodziny. Został oddany zwiedzającym w czerwcu 2016 roku.
Oczywiście wrocławscy muzealnicy cały czas pracują nad kolejnymi wystawami. Teraz m.in. w Pracowni Konserwacji Metali trwają przygotowania do wystawy „Nowożytne złotnictwo śląskich kościołów pokoju”. Niedawno dowiedzieliśmy się, że podczas konserwacji monumentalnego krzyża ołtarzowego autorstwa złotnika jaworskiego Johanna Friedricha Wendricha konserwatorzy natrafili na drewnianą deseczkę z tajemniczymi napisami… O szczegółach zapewne dowiemy się podczas otwarcia wystawy 1 października.
(mm)