piątek, 18 czerwcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Długołęka: Czas na zmiany

Rozmowa z Dariuszem Jedynakiem, kandydatem na wójta gminy Długołęka

Długołęka ma wszystko, by być kwitnącą gminą. Rewelacyjne położenie w sąsiedztwie wrocławskiej metropolii, ważne szlaki komunikacyjne, rosnąca liczba zamożnych mieszkańców, atrakcyjne miejsca dla inwestorów i pod budowę domów, a do tego obszary piękne przyrodniczo. Czy te atuty są dobrze wykorzystywane?

– W tym problem, że nie są. Mamy atuty podobne jak Kobierzyce, ale są one kompletnie niewykorzystane, bo działania władz są chaotyczne, przypadkowe, bez planu, harmonii i strategii. Mamy atrakcyjne tereny do inwestowania, jak węzeł Łozina, ale nieuzbrojone. Mamy piękne obszary przyrody, jak park i jezioro w Szczodrem, ale nie wykorzystujemy tego. Przykłady można mnożyć…

Coraz głośniej o tym, że w Długołęce czas na zmianę władzy. Jakie są tego przyczyny?

– To efekt wieloletnich rządów tej samej władzy, która obrosła w bardzo niezdrowe układy. Najwyższy czas skończyć z nepotyzmem i rodzinnym kluczem przy podejmowaniu decyzji i zatrudnianiu, by dać szansę ludziom kompetentnym i wykształconym. Czas na wójta, który chce i umie słuchać mieszkańców, nie boi się z nimi rozmawiać i nie uważa, że wszystko i zawsze wie lepiej od nich. Wójt ma łączyć mieszkańców, a nie ich dzielić. Współpracować z ich stowarzyszeniami, przedsiębiorcami i instytucjami. Budować, a nie skłócać i burzyć.

Co pan sądzi o długoletnich i nieograniczonych w czasie rządach wybieranych bezpośrednio prezydentów, burmistrzów, wójtów?

– To był poważny błąd ustawodawcy, bo wieloletnie rządy bez realnej kontroli prowadzą do deprawacji władzy. Taką właśnie sytuację mamy w naszej gminie i widać to nawet wyraźniej niż gdzie indziej. Warto to naprawić i ograniczyć możliwość sprawowania rządów w gminach do dwóch kadencji, choć można rozważyć ich wydłużenie do pięciu lat. Jeśli zostanę wybrany na wójta, to już teraz gwarantuję, że najwyżej na dwie kadencje, po których sam zrezygnuję z powodów, o których powyżej.

W wielu gminach to wójt sprawuje realną władzę nad radnymi, a funkcje kontrolne rady gminy są fikcją lub grą pozorów. Jak jest w Długołęce?

– Nasza gmina jest wręcz przykładem tej patologii i to jest jeden z powodów, dla których zdecydowałem się kandydować, by przerwać zaklęty krąg układów. Chciałbym przywrócić samorządność mieszkańców, aby to oni decydowali o przyszłości gminy. Wójt powinien być sprawnym menedżerem, ale i wykonawcą woli mieszkańców. U nas jest odwrotnie – to wójt rządzi radnymi i mieszkańcami niczym udzielny książę, choć w tym przypadku powinienem powiedzieć: jak królowa. Kontrola nad tymi rządami jest fikcją, co doskonale widać po składzie i sposobach działania komisji rewizyjnej. Większość w niej mają radni z klubu pani wójt i każde głosowanie jest po jej myśli. Tymczasem w dobrze zarządzanych gminach większość w komisjach rewizyjnych świadomie oddaje się w ręce opozycji. To zdrowy układ.

Dla mieszkańców najważniejsze jest to, co nowa władza im zaproponuje od razu, ale i na kilka lat do przodu. Co to będzie? Co w pierwszej kolejności jako najważniejsze?

– Na początek konieczny jest bilans otwarcia, by zorientować się, jaka jest prawdziwa sytuacja gminy. Mamy jednak program na 4-8 lat, w którym chodzi o zrównoważony rozwój całej gminy. Chodzi o to, by inwestycji nie kierować tylko tam, skąd pochodzą radni i sołtysi wspierający wójta. Nasza gmina jest bogata, ale chcemy zdecydowanie oszczędniej gospodarować środkami, którymi dysponuje. Dlatego już teraz rozmawiamy z mieszkańcami o konkretnych inwestycjach, tak by wszyscy wiedzieli co, kiedy i za ile będzie robione. Najważniejsza jest infrastruktura: woda, kanalizacja, gaz, prąd, oświetlenie ulic i budowa chodników. To ważne zarówno dla mieszkańców, jak i inwestorów, dzięki którym pozyskamy środki na cele promieszkaniowe i prorodzinne, bo chcemy wspierać rodziny wielodzietne.

Czy jest już grupa ludzi, którzy gotowi są przejąć stery w gminie, zrealizować nowy program i poddać się wyborczej weryfikacji?

– Nasz komitet wyborczy jest niepartyjny i tworzą go ludzie różnych pokoleń i zawodów. Są w nim ludzie o ogromnym doświadczeniu zawodowym, ale też młodzi, tuż po studiach, pełni energii. Wśród nas są także radni opozycji, których pomysły i głos są teraz skutecznie blokowane przez grupę rządzącą. Jest też sporo nowych twarzy, znanych już w swoich środowiskach z aktywności, pomysłów i chęci do pracy dla mieszkańców i całej gminy.

Każda zmiana u części ludzi budzi obawy, że na niej stracą

– Aktualna władza właśnie w taki sposób straszy ludzi, stara się zasiać w nich obawy i niepokój, że jeśli przyjdzie nowy wójt, to wszystkich wymiecie, i to do trzeciego pokolenia włącznie! To bzdura i perfidia, która ma tworzyć atmosferę strachu i niepewności. Przecież, mimo bardzo słabego zarządzania gminą, wielu ludzi i urzędników wykonuje swoją pracę z oddaniem i poświęceniem. Oni nie mają powodów do obaw. Konieczne zmiany personalne dotkną zatem wyłącznie najbliższego otoczenia pani wójt, bo nie zamierzamy zaburzyć funkcjonowania urzędu i jednostek gminnych.

Rozmawiał TK