wtorek, 26 październikaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Długie zimowe wieczory…

Zima, wieczory długie jak ogon smoka… Co robić? Cóż, najlepiej te smocze ogony zagospodarować teatralnie, czyli – wybrać się do Wrocławskiego Teatru Komedia, bo nic tak pięknie jak dobry komediowy spektakl nie rozjaśnia zimowych ciemności.

Od czego walkę z ciemnościami zimy, które nasze dusze smucą, zacząć? Proponuję Marca Camolettiego Pomoc domową, czyli jakby kontynuację innego przeboju Komedii, tegoż Camolettiego sztuki Boeing, boeing… Bohaterowie są ci sami, ale sytuacja inna – Maks ożenił się z Jolą, Nadia prowadzi ich dom… Małżonkowie jednak z dawnych – erotycznie swobodnych – nawyków wyjść nie mogą i każde z nich chce mieć kochanka (kochankę). Ale jest Nadia, która potrafi ogarnąć każde zamieszanie. A zamieszanie jest potężne! Małżonkowie niby opuszczają mieszkanie, ale tylko niby, kochankowie (potencjalni) po tym mieszkaniu jak po swoim się pętają. Lekko nie jest biednej Nadii, która – bo to kobieta mądra – czuje, jak autentyczne uczucie łączy Jolę i Maksa i w imię obrony tegoż uczucia wywija piruety, godne Mai Plisieckiej. Oczywiście – piruety na bystrym pomyślunku i dobrym sercu, a nie baletowych pointach oparte. Perypetie bohaterów Camolletiego śledzić będzie można i w listopadzie (21, 22, 23), i w grudniu (27, 28, 29).

Początek (i schyłek…) grudnia (5 i 6, 20 i 21) to w WTK Kolacja dla głupca Francisa Vebera. Na scenie kolacyjni goście – kilku panów z towarzystwa, którzy bawią się, zapraszając na wystawne kolacje ludzi, których uważają za gorszych od siebie i z których na owych kolacjach bezlitośnie drwią, obnażając ich intelektualne słabości. Kto przyprowadzi najgłupszego – wygrywa. Świat jednak jest pełen niespodzianek: pewnego dnia zabawa – paskudna, przyznajmy – wymyka się spod kontroli i owi panowie z towarzystwa (tak bawiących się trudno nazwać dżentelmenami) przekonują się, że przypięcie komuś etykietki „głupca” nie zawsze musi oznaczać rzeczywisty poziom jego intelektu. Podsumowaniem może być cytat z klasyka: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!”.

Zaraz po Kolacji dla głupca kolejny przykład komediowej klasyki: oto Mayday 2, sequel teatralnego hitu Rona Cooneya Mayday (7 i 8 grudnia). Oto John Smith, londyński taksówkarz, oprócz dwóch żon i dwóch mieszkań, ma dwoje nastoletnich dzieci. Regularne podróżowanie między Wimbledonem a Streatham, gdzie mieszkają jego dwie – oczywiście nieznające się – rodziny, umożliwia mu jego praca. Ale do gry wchodzi internet i rzecz się komplikuje, bo syn taksówkarza i jego córka poznają się w sieci. Ich pierwsza randka to dla Johna katastrofa! Bigamia – tak. Kazirodztwo – nie! John zaczyna szaleńczą jazdę pomiędzy domami, by katastrofie zapobiec. Jego sublokator i przyjaciel Stanley głównie biega po mieszkaniu Johna, zamykając dzieci i żony na klucz, aby nie doszło do spotkania. Jednym słowem – dzieje się bardzo gorąco! A to w zimowy wieczór sprawa super!

Imieniny miesiąca, czyli 12 grudnia – to Antonina Procházki Z twoją córką? Nigdy! – historia perypetii dwóch par małżeńskich (Szimandlowie i Koukolikowie), z których jedna, znużona nieco i znudzona małżeńskim życiem, postanawia ponownie, po latach, wyjechać w podróż poślubną, a druga – przykładne na oko stadło, ma w tym czasie zaopiekować się ich córką. I rzeczywiście, w pewnym momencie do domu Koukolików, gdzie została owa córka, wpada kontrola Szimandlów… Co z tego wyniknie? Tym, którzy jeszcze przedstawienia nie widzieli, zdradzę, że wyniknie wiele, zabawnie i niegłupio, do tego z piosenkami Karela Gotta w tle.

Te spektakle – tak różne tematami – łączy znakomita teatralna robota, a przede wszystkim – aktorstwo wysokiej próby. Kto jeszcze tego nie sprawdził, niech wykorzysta szanse zimowych wieczorów.

Ata