Krajowy Przegląd Samorządowy

Damsko-męski biznes teatralny

Oto dwie bizneswomenki, które postanowiły spełnić największe marzenie życia i z rozmachem próbują znaleźć swoje miejsce w ekscytującym i lukratywnym świecie mody, projektując superbieliznę. Jednak świat pełen bielizny, apaszek, modnych butów – a przede wszystkim przystojnych i seksownych modeli – staje się zbyt podejrzany dla ich mężów, panów statecznych (i zazdrosnych…). Na takim oto pomyśle oparta jest komedia Damski biznes Marcii Kash i Douga Hughesa, której premiera odbyła się we wrześniu na scenie Wrocławskiego Teatru Komedia.

Panie swoje projekty biznesowe przed mężami ukrywają, ale rzecz na jaw wychodzi i panowie – wcielając się w rolę domorosłych Sherlocków Holmesów – biorą się za śledztwo w sprawie owych podejrzanych damskich działań. A skutek jest taki, że stać się muszą kobietami, i to w bieliźniano-frywolnej wersji, co naturalnie powoduje szalone zawirowania, zabawne bardzo qui pro quo i mocno zaskakujące zwroty akcji.

Damski biznes na scenie rozwija się powoli – pierwsza część jest nieco długawym wprowadzeniem w biznesowy świat męskiej bielizny (tu ukłon przed Aleksandrą Harasimowicz, która zaprojektowała nie tylko znakomite kostiumy, ale i przezabawne modele męskich gatek), który tworzą Sybil Brunt (Beata Rakowska) i Jane Pritchard (Marzena Kopczyńska). Ale tak naprawdę życie na pełnym – biznesowo-kryminalno-projektancko-modowym – gazie zaczyna się w części drugiej.

Wkraczają mężczyźni. Przede wszystkim Paul Pritchard, wzięty adwokat (Wojciech Dąbrowski, reżyser spektaklu). I – jak to czasem w teatrze bywa – jedna postać usuwa w cień wszystkie inne… Wojciechowi Dąbrowskiemu udaje się bowiem rzecz teatralnie wielka – mężczyzna, w damską bieliznę przejrzysto-ozdobną przebrany, nie parodiuje kobiety, potrafi kobietą być – uroczą, kokieteryjną, a jednocześnie – jakoś inną, jakoś dziwną… Znakomita rola, dla której koniecznie trzeba się na Damski biznes wybrać.

Reszta panów to także frajda dla teatromana… Profesor George Brunt (Krzysztof Grębski) – jakby nieśmiały, ale profesorsko pewny swego i w damskim szlafroczku naprawdę zabawny, Roger Hodge (Łukasz Płoszajski) – ostry ochroniarz-formalista, co to mu się czasem zasady łamią… I dwaj panowie z modą związani najmocniej – Sebastian, piękny model z zajęczym ogonkiem (Mariusz Ochociński), i projektant mody Fruffarelli (Jan Kochanowski), farsowo przeginający, ale z wdziękiem.

Farsa – a Damski biznes to właśnie farsa – to bardzo trudny gatunek: łatwo przegiąć, przesadzić, zmęczyć. Twórcy spektaklu uniknęli tych niebezpieczeństw. I także dlatego warto się do Komedii na szaloną opowieść o męskich gatkach wybrać.

Anita Tyszkowska