Rozmowa z wojewodą dolnośląską ANNĄ ŻABSKĄ
– Z dotychczasowych tegorocznych rozmów z panią wnioskuję, że w roku 2025 dla Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego i oczywiście także dla pani niezmiernie ważne były działania popowodziowe oraz wszystko to, co związane jest z wdrażaniem ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej
– Trafnie pan to zdiagnozował, bowiem gdy obejmowałam funkcję wojewody, główne zadanie, jakie postawił przede mną premier Donald Tusk, wiązało się z przyspieszeniem pierwszych wypłat zasiłków powodziowych dla mieszkańców rejonów dotkniętych przez ubiegłoroczną powódź oraz ze zdynamizowaniem tempa odbudowy po tej powodzi. Do terenów powodziowych trafiło 8 mld zł pomocy rządowej, a 60 tys. rodzin na Dolnym Śląsku otrzymało zasiłki powodziowe, które teraz są rozliczane – choć część rodzin złożyła wnioski o wydłużenie terminu, bowiem nie ukończyła wszystkich prac. W zasadzie każdego dnia płyną pieniądze do samorządowców i uruchamiane są kolejne programy rządowe będące dla nich wsparciem popowodziowym. Także z programu Feniks – sięgania po finansowe środki unijne – dedykowanego gminom, które ucierpiały podczas powodzi, na odbudowę infrastruktury technicznej, w tym odbudowę ujęć wody i sieci wodociągowych. Do samorządów trafi miliard złotych pomocy. Poza tym kolejne środki finansowe uruchamiane są z rezerwy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a inwestycje i remonty już się zakończyły, są kontynuowane, lub zostaną rozpoczęte.

– Dzisiaj do wielu polskich domów zagląda obawa, a nawet strach przed ekspansywnym wschodnim sąsiadem…
– …i dlatego po raz pierwszy została przygotowana kompleksowo ustawa ochronie ludności i obronie cywilnej – wraz z odpowiednim programem, dającym możliwość finansowania wdrażania tej ustawy. W tym roku rząd przeznaczył na to 5 mld zł – z czego blisko 360 mln zł na Dolny Śląsk. Większość tych funduszy trafia bezpośrednio do samorządów, które z tych pieniędzy mogą finansować trzy obszary – budowę, przebudowę, modernizację lub przygotowanie dokumentacji dotyczące obiektów ochrony zbiorowej, także budowę i wyposażenie magazynów kryzysowych oraz szkolenia i edukację. Filarem tego programu jest budowa społecznej odporności, która nakłada na nas wszystkich obowiązki – i wszyscy jesteśmy równymi beneficjentami tego systemu, czyli każdy obywatel i obywatelka, a nie tylko władze krajowe, wojewódzkie, powiatowe czy gminne.
– Dziesiątki lat czuliśmy się bezpieczni i w zasadzie nic się nie robiło na rzecz bezpieczeństwa ludności przed zewnętrznym zagrożeniem. Zatem nadrobienie tych zaległości nie będzie proste.
– Niedawno uczestniczyłam w konferencji zorganizowanej przez MSWiA wraz z rządem Finlandii. Finowie opowiadali o swoich doświadczeniach związanych z ochroną ludności…

– …która – w razie zbrojnej napaści – prawie cała może schronić się w odpowiednich obiektach.
– Faktycznie, lecz jest to naród ponad pięciomilionowy, znacznie mniej liczny niż Polska. W Finlandii jest ponad 50 tys. schronów, które zaczęto budować już w latach trzydziestych ubiegłego wieku.
– Finowie już wtedy zdawali sobie sprawę, z którego kierunku może przyjść agresor…
– …i sami podkreślają, że nigdy nie złożyli broni po wojnie ze Związkiem Radzieckim – i wiedzą dokładnie, gdzie jest wróg. Z powodu wojny w Ukrainie my też to wiemy, doświadczając każdego dnia rosyjskich ataków hybrydowych. Zatem naszym wspólnym obowiązkiem jest budowanie społecznej odporności, inwestowanie w infrastrukturę obronno-ochronną oraz procesy pomagające społeczeństwu w sytuacjach kryzysowych – od katastrof naturalnych po zagrożenia wojenne.
– Na Dolnym Śląsku nie wybudowano w tym roku żadnego schronu. Kiedy zacznie powstawać tego rodzaju infrastruktura?
– Styczniowa ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej – pierwszy tego rodzaju akt prawny – jednogłośnie przyjęta przez parlament, dała podstawę do modernizowania, przebudowywania i budowania obiektów ochrony zbiorowej, w tym również schronów. Na Dolnym Śląsku jest sporo infrastruktury obronnej poniemieckiej – to schrony, których nikt nie modernizował i nie przystosowywał od zakończenia II wojny światowej, ponieważ nie było takiej potrzeby. Przez kilkadziesiąt ostatnich lat czuliśmy się bezpieczni – i zdawało nam się, że to bezpieczeństwo jest nam dane na zawsze. Dzisiaj widzimy, że tak nie jest i musimy reagować na zmianę tej sytuacji. Niestety, nie da się czegoś sensownego wybudować w ciągu dwóch czy trzech miesięcy – chyba że będzie to coś tymczasowego i prowizorycznego. Przecież mają powstać obiekty spełniające rygorystyczne standardy techniczno-budowlane, co jest określone w tegorocznym rozporządzeniu przyjętym przez rząd. A m.in. samorządy zostały zobligowane do zgłoszenia – do końca marca tego roku – takich obiektów do oceny technicznej przez zespół powiatowych inspektorów nadzoru budowlanego oraz straż pożarną. W województwie dolnośląskim sprawdziliśmy już ponad setkę takich obiektów, z których jedynie dwa spełniają warunki techniczne określone w rozporządzeniu – reszta musi być dostosowana, na co są środki finansowe przeznaczone przez rząd. Dzisiaj samorządy mogą już planować, a co więcej – sporo samorządów, które zgłaszały nam zadania w ramach puli przekazanych im środków finansowych, część pieniędzy wykorzysta na ekspertyzy techniczne. Zatem właściwa budowa obiektów ochronnych będzie możliwa od przyszłego roku.
– Mam wrażenie, że gdyby podczas naszej rozmowy zawyły we Wrocławiu syreny alarmowe – mieszkańcy nie wiedzieliby, co mają robić i w większości zignorowaliby alarm. Dlatego trzeba zmienić podejście Polaków do wojennego zagrożenia, które do tej pory było im obce.
– My wszyscy – także samorządowcy – zdajemy sobie dobrze z tego sprawę i jest to dla nas priorytetem. Budując odporność społeczną, musimy zacząć od elementarnych spraw, choćby rozpoznawania sygnałów alarmowych – całego systemu alarmowania. Stąd też szkolenia przeprowadzane do połowy tego roku, którymi na początek objęliśmy wszystkich samorządowców – a oni przekażą wszystko swoim współpracownikom i mieszkańcom zarządzanych przez siebie gmin. Ja również zorganizowałam szkolenie dla dyrektorów szkół i nauczycieli. Został też wydrukowany poradnik bezpieczeństwa, który dostarczony będzie do każdego obywatela. Poza tym wraz z moimi zastępcami wicewojewodami odwiedziliśmy w tym roku każdy z trzydziestu powiatów – w tym cztery grodzkie – na Dolnym Śląsku. Do tych powiatów jeździliśmy wraz z ekspertami, strażakami, policjantami oraz dyrektorem wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Spotykaliśmy się nie tylko z samorządowcami i urzędnikami, lecz także z mieszkańcami. Mówiliśmy tam o bezpiecznym Dolnym Śląsku i o ustawie o ochronie ludności i obronie cywilnej.
Rozmawiał Sławomir Grymin