poniedziałek, 4 grudniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Bierutów: Ambitne plany na trudne czasy

W jednym z dolnośląskich folderów samorządowych z roku 2013 przedstawiono Bierutów m.in. jako „swoistą oazę ciszy i spokoju”. Miał to być komplement zachęcający do osiedlania się, lecz z drugiej strony, tej ciszy było w tej gminie zbyt wiele i niemało spraw latami nie zostało załatwionych. Dopiero po zmianie władzy coś się ruszyło, a najlepszym i wprost symbolicznym tego przykładem jest odrestaurowanie budynku Urzędu Miejskiego w Bierutowie. Wcześniej obiekt był zaniedbany i latami straszył odrapanymi elewacjami. Dzisiaj to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych tego typu budowli w regionie.

Warto podkreślić, że po pierwszych sukcesach w sferze infrastrukturalnej samorząd Bierutowa nie osiadł na laurach, planując ambitne przedsięwzięcia, mające m.in. na celu, aby miasto stało się piękniejsze, atrakcyjniejsze i przyjaźniejsze mieszkańcom oraz turystom. Zamierzenia władz gminy zapewne nie będą łatwe do zrealizowania, bowiem by tak się stało, potrzebne są ogromne pieniądze. Ale przecież do odważnych świat należy i bierutowscy samorządowcy – używając kolokwializmu – nie pękają. Na pierwszy ogień pójdzie bierutowski rynek.

Piotr Sawicki, burmistrz Bierutowa

– W Bierutowie rynek jest od XIII wieku, a prawa miejskie Bierutów otrzymał w roku 1266 – mówi burmistrz Piotr Sawicki. – Zatem w zasadzie od początku stał się miastem lokowanym na prawie frankońskim i, tak jak w innych śląskich miasteczkach, wytyczono rynek na osi północ – południe oraz wschód – zachód, a w środku wybudowano ratusz.

Trochę historii nie zaszkodzi

Ratusz ten ma ciekawą historię związaną w dużej mierze z wojną trzydziestoletnią i walkami, w których udział brali najemnicy, polscy lisowczycy [zwani też polskimi Kozakami – przyp. autora]. Słynęli oni z męstwa, lecz także z niesubordynacji i wymykania się spod kontroli swoich mocodawców. W walkę z lisowczykami książę Henryk Wacław włożył sporo energii, rozbijając obóz lisowczyków w Domaradzu, a 12 października 1624 roku pojmano ich dowódcę, pułkownika Stanisława Strojnowskiego.

Tak wyglądał ratusz w Bierutowie przed drugą wojną światową

– Więziono go wraz z jego niektórymi towarzyszami w celi w wieży bierutowskiego ratusza, gdzie był przetrzymywany do 20 grudnia, i aż do drugiej wojny światowej cela ta zwana była piwnicą Strojnowskiego – wyjaśnia burmistrz Piotr Sawicki. – Ratusz ten w XX wieku uzyskał dodatkową południową fasadę – został dobudowany biurowy budynek, ale niestety ratusz nie przetrwał wojennej pożogi, a w zasadzie nie przetrwał wyjścia z miasta zwycięskiej Armii Czerwonej. Sowieckie wojsko ratusz spaliło, a resztki budynków przekazano prawdopodobnie na odbudowę Warszawy. Krótko mówiąc, z ratusza pozostała nam jedynie średniowieczna wieża, ale już bez hełmu. Wieża do końca XX wieku była brzydką, wypaloną ruiną ze spalonymi zegarami, lecz na początku XXI wieku – tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej – ówczesny burmistrz Bierutowa środkami gospodarczymi i przy wsparciu mieszkańców doprowadził do pomalowania elewacji oraz zamontowania nowych zegarów z elektronicznymi mechanizmami, które mają kuranty i w południe wybijają hejnał naszego miasta oraz m.in. kolędy podczas świąt i innego rodzaju melodie.

Pełen uroku bierutowski rynek, nim zniszczyła go wojna

Odbudowa będąca ewenementem

Z całego wspaniałego kiedyś rynku w Bierutowie został tylko kikut wieży ratuszowej, pozostałe pierzeje zabudowano w czasach socjalizmu blokiem i domem handlowym, a jedna z nich jest dzisiaj pustym placem sprzedanym pod koniec lat 90. prywatnemu inwestorowi, ale jak na razie nie widać, aby zamierzał inwestować.

– Prowadzimy dzisiaj z nim rozmowy, bowiem jesteśmy na etapie opracowywania koncepcji rewitalizacji rynku – wyjaśnia burmistrz Piotr Sawicki. – Docelowa rewitalizacja powinna dotyczyć odbudowy kamienic, ale zanim to nastąpi, chcielibyśmy uporządkować i zrewitalizować plac rynku, budując także małą architekturę i nasadzając zieleń. Te działania chcemy również przeprowadzić na sprzedanych placach, stąd z jednej strony opracowujemy koncepcję, a z drugiej prowadzimy rozmowy z właścicielem placów. Dzisiaj rynek w Bierutowie wymaga odbudowy ze zniszczeń wojennych, co jest ewenementem nie tylko na skalę Polski. Uważamy, że jest to jedno z naszych najważniejszych zadań, bowiem musimy przywrócić świetność, charakter i ducha tego miejsca. Rynek jest nieodłączną częścią naszej architektury i historii, i zawsze stanowił dumę Bierutowa. Wystarczy spojrzeć na archiwalne zdjęcia, pokazujące, jak wyglądał, i uważamy, że – osiemdziesiąt lat po drugiej wojnie światowej, gdy barbarzyńsko został zniszczony – jest sprawą honorową i godnościową, by przywrócić go mieszkańcom miasta jako fajne, bezpieczne miejsce rekreacji i spędzania wolnego czasu. Aby stał się miejscem, na jakie zasługuje nasze małe miasteczko.

Przywrócić ze zniszczeń wojennych

Została już opracowana dokumentacja – uzgodniona z archeologiem – dotycząca remontu wieży ratuszowej.

– Ponadto przygotowaliśmy się także do naboru na renowację zabytków z Polskiego Ładu – podkreśla burmistrz Piotr Sawicki. – Może okazać się jednak, że pieniędzy z tego funduszu nie wystarczy dla wszystkich, bo to tylko 3 mld zł na trzy tysiące gmin i wiele parafii. A nam na początek trzeba grubo ponad 2 mln zł i zrobimy wszystko, aby decydenci przyznający środki finansowe wzięli pod uwagę to, że są jeszcze w naszym kraju miejsca, które nie wymagają kolejnych renowacji, ale przywrócenia ich ze zniszczeń wojennych. Jeśli uda nam się wyremontować wieżę, to zrobimy milowy i symboliczny krok naprzód. Tak było w Strzelinie, gdzie najpierw odbudowano wieżę, a po paru latach zdecydowano się zrekonstruować ratusz. Chcemy pójść podobną drogą, przywracając Bierutowowi piękno, estetykę i wartość małego, średniowiecznego, przytulnego miasteczka.

S.G.