niedziela, 1 sierpniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

A może obligacje…

Analiza potrzeb inwestycyjnych, jaka każdego dnia ma miejsce w samorządach terytorialnych, wymaga równocześnie dokonania wyboru sposobów ich sfinansowania. Jednym z zewnętrznych źródeł finansowania mogą być obligacje komunalne.

Obligacje to sposób finansowania znany od dziesiątek lat, który należy do kategorii dłużnych instrumentów finansowych. Dla samorządów w Polsce tego rodzaju papiery dłużne stały się w ostatnich kilkunastu latach ciekawym sposobem pozyskiwania pieniądza. Niemniej jednak to oczywiście tylko jedna z alternatyw finansowania samorządowej działalności, czy mówiąc dokładniej – przede wszystkim prowadzonych inwestycji.

Alternatywą dla emisji obligacji jest przede wszystkim kredyt bankowy. Stąd – jak zauważają eksperci z Kancelarii Więckowska i Partnerzy – analiza zasadności wyboru jednego z tych środków winna uwzględnić takie okoliczności jak cel pozyskania finansowania, wartość finansowanego przedsięwzięcia, planowany okres realizacji inwestycji i koszty pozyskania kapitału. Ważnym elementem oceny będzie także elastyczność wybranego źródła finansowania.

Trudne początki

Obligacje emitowane przez jednostki samorządu terytorialnego w nowym ustroju gospodarczym pojawiły się nad Wisłą i Odrą w 1993 roku. Wtedy jednak zainteresowanie było niezbyt wielkie. Przyczyny? Przede wszystkim niezbyt korzystne zapisy obowiązującej wówczas ustawy o obligacjach z 1988 roku. I tak z emisji gminy Płock sprzedano niecałe 40 proc. Gmina Mokotów (Warszawa) planowała zdobyć z emisji 5 mln zł, ostatecznie sprzedaż osiągnęła poziom 250 tys. zł (a więc 5 proc.), przy czym emisja była skierowana głównie do dłużników gminy. Sens był jasny – nie oddawaj pieniędzy, ale w zamian kup obligacje i przyczyń się do czegoś dobrego. W gminie Międzyrzecze wszystkie obligacje zostały co prawda sprzedane, ale propozycja ich nabycia została skierowana do tych, którzy w ten sposób spłacili swoje zadłużenie mieszkaniowe, a zatem – tak jak w przypadku gminy Mokotów – nie była to typowa emisja papierów wartościowych.

Czas pozytywnych zmian

Z czasem jednak sytuacja się zmieniła. W 1995 roku w życie weszła nowa ustawa o obligacjach. Pierwsze oparte o nią emisje doszły do skutku rok później. Wówczas dziesięć gmin zdecydowało się na taki sposób pozyskania środków finansowych na inwestycje. Jak możemy przeczytać w materiałach analizujących rynek obligacji samorządowych, w 1997 roku liczba emitentów potroiła się (wartość rynku obligacji komunalnych zwiększyła się prawie dziewięciokrotnie). W 1999 roku ponownie na mapie Polski pojawiły się powiaty i od tej pory również one mogły sięgać po ten sposób pozyskania funduszy. W 2000 roku pięć powiatów (Jarosław, Lublin, Środa Śląska, Zgorzelec i Złotoryja) wyemitowały obligacje na kwotę 20,7 mln zł. Rok później wartość rynku wzrosła, przekraczając poziom 1,6 mld zł, a dwóch największych emitentów – województwa lubelskie i wielkopolskie – wyemitowało obligacje na ponad 40 mln zł każde.

 

Stworzenie rynku publicznego dla obligacji komunalnych i korporacyjnych pod marką Giełdy Papierów Wartościowych to dla jednostek samorządu terytorialnego oraz firm dodatkowa możliwość pozyskania tańszego pieniądza na realizację niezbędnych inwestycji. Jest dla tych podmiotów czynnikiem zwiększającym ich wiarygodność wobec inwestorów i kontrahentów oraz ciekawym narzędziem marketingowym wykorzystywanym do promocji nie tylko konkretnej emisji, lecz emitenta – gminy, powiatu lub przedsiębiorstwa.

 

Pomogły fundusze unijne

Sięganie po emisję papierów dłużnych przez samorządy nabrało tempa w związku z pozyskiwaniem pieniędzy z funduszy unijnych. Żeby dostać unijne wsparcie, trzeba się było zadłużać. Nic w tym jednak złego. Jak powiedział kiedyś Rudolf Borusiewicz ze Związku Powiatów Polskich: „Zadłużenie samorządów wynika z racjonalnej gospodarki inwestycyjnej. A presję na inwestycje zwiększa dostępność pomocy z UE. Każda racjonalna osoba postara się zebrać złotówkę, by dostać dwie-trzy dodatkowe złotówki. Samorządy zadłużają się więc, by inwestować i później czerpać z tego zwiększone dochody. Odwrotnie jest w sektorze rządowym – prawie wszystko, co pożycza, jest przejadane, nie generuje nowej wartości. Ale to właśnie nas, samorządy, resort finansów chce ukarać za złą sytuację finansów państwa, nagle redukując wysokość deficytu”.

 

Udział obligacji komunalnych w całym rynku nieskarbowych papierów dłużnych wyniósł w ubiegłym roku 13,63 proc.

Catalyst – nowa wiarygodność

Nową jakością na rynku papierów dłużnych stało się także pojawienie się rynku obligacji Catalyst. Rozpoczął on działalność 30 września 2009 roku. Prowadzony jest na platformach transakcyjnych Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie i BondSpot. Catalyst tworzą cztery platformy obrotu. Dwie platformy prowadzone przez GPW – w formule rynku regulowanego i ASO. Jednostką transakcyjną jest jedna obligacja. Analogiczne dwa rynki są prowadzone przez BondSpot, gdzie jednostka transakcyjna ma wartość co najmniej 100 tys. zł. Wszystkie przeznaczone są dla skarbowych i nieskarbowych instrumentów dłużnych – obligacji komunalnych, korporacyjnych oraz listów zastawnych. Taka architektura Catalyst sprawia, że jest on dostosowany do emisji o różnych wielkościach i różnej charakterystyce, a także do potrzeb różnych inwestorów – hurtowych i detalicznych, instytucjonalnych i indywidualnych.

Oczywiście rynek Catalyst nie jest konieczny dla istnienia i emisji papierów dłużnych, ale… Autoryzacja Catalyst daje możliwość zaistnienia na rynku publicznym (warto pamiętać, że także tym emitentom, których obligacje zostały już wyemitowane i są w całości lub części w posiadaniu nabywców). Uzyskanie autoryzacji Catalyst to sygnał zarówno dla inwestorów, jak i kontrahentów jednostki samorządu terytorialnego lub spółki emitującej obligacje, że emitent jest podmiotem publicznym, a więc transparentnym i odpowiedzialnym wobec otoczenia rynkowego i biznesowego, czego wyrazem są przestrzegane obowiązki informacyjne – na Catalyst takie same jak dla emitentów instrumentów wprowadzonych do notowań.

Tomasz Miarecki

Tekst ukazał się w „Gminie Polskiej” nr 1/2013