Wrocławska Eurydyka

Przed NFM stanie rzeźba Eurydyki o twarzy wrocławianki – to może być Twoja twarz. zgłoś się do konkursu.

W ubiegłym roku w pobliżu Narodowego Forum Muzyki, Opery Wrocławskiej, Muzeum Teatru oraz Pałacu Królewskiego została odsłonięta głowa Orfeusza. Rzeźba – według projektu Theodora von Gosena z lat 40. ubiegłego wieku – została wykonana przez Stanisława Wysockiego i Michała Wysockiego. Gipsowy model głowy Orfeusza stworzył von Gosen kilka miesięcy przed śmiercią. Był przygotowany do odlewu, ale czas wojny artystycznym dokonaniom raczej nie służył… I tak głowa Orfeusza czekała na swój czas lat ponad siedemdziesiąt. Teraz zaś czeka na swoją Eurydykę – znający mitologię wiedzą doskonale, że opowieść o Orfeuszu, grającym na kitarze i lirze królu Tracji, byłaby niepełna i bardzo uboga, gdyby nie przepiękna Eurydyka…

W związku z tym zapadła decyzja, by na wrocławskim placu Wolności, w pobliżu głowy Orfeusza, pojawiła się także rzeźba Eurydyki. Inicjatorzy powstania tej rzeźby ustalili, że powinna ona być w jakiejś mierze wrocławianką. A zatem mitologiczna driada może mieć właśnie Twoją twarz! Jeśli czujesz się wrocławianką i jesteś pełnoletnia, zgłoś się do konkursu „Wrocławska Eurydyka”.

Zwyciężczyni wybrana przez jury użyczy twarzy posągowi Eurydyki wykonanemu z brązu przez jednego z wrocławskich rzeźbiarzy. Mityczna piękność stanie w przyszłym roku przed budynkiem Narodowego Forum Muzyki, w pobliżu rzeźby Orfeusza znajdującej się przed Muzeum Teatru. Posąg będzie miał twarz kobiety, która czuje się związana z Wrocławiem – urodziła się w tym mieście lub wybrała je na swój dom, studiuje tu lub pracuje.

Uczestniczki konkursu czeka wiele ekscytujących przeżyć, takich jak m.in. sesja zdjęciowa w spektakularnych wnętrzach NFM. Fotografie finalistek będą podziwiane przez wrocławian podczas wystawy. Twarz zwyciężczyni zostanie uwieczniona w posągu, który oglądać będą setki tysięcy melomanów wchodzących do NFM oraz mieszkańcy miasta i turyści korzystający z odmienionej przestrzeni placu Wolności. Najpiękniejsza wrocławianka weźmie udział w procesie powstawania dzieła sztuki, a jej imię zapisze się na zawsze w historii miasta.

Pierwszy etap konkursu – sesja zdjęciowa wszystkich uczestniczek – już w sobotę 14 października w gmachu NFM.

Do konkursu „Wrocławska Eurydyka” można zgłaszać się do 13 października, wypełniając formularz na stronie: www.nfm.wroclaw.pl lub składając wypełniony formularz w siedzibie NFM 14 października.

• • •

Organizatorem i pomysłodawcą konkursu jest Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu. Inicjatywę wsparli prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz oraz dyrektor Muzeum Miejskiego Wrocławia Maciej Łagiewski.

Poszukiwaniu wrocławskiej Eurydyki patronuje miesięcznik "Gmina Polska. Krajowy Przegląd Samorządowy"

 

Przestrzeń dla piękna

 

Orfeusz stoi sam, a chcielibyśmy, aby odnalazł swoją ukochaną we Wrocławiu… Owszem, wedle mitologii, winien jest swojej samotności, bo przecież nie wytrzymał, obejrzał się, skazując Eurydykę na pozostanie w Hadesie… Zrobił źle, ale pomyślmy o jego muzyce, o wielkiej niespełnionej miłości i postarajmy się Eurydykę odnaleźć.

Chcemy, aby posag ją przedstawiający, stanął tu, na placu Wolności, blisko Narodowego Forum Muzyki, w przestrzeni dla piękna, w miejscu spotkania różnych instytucji kultury. Jesteśmy szczęśliwi, że mieszkańcy miasta i goście chętnie przebywają na odmienionym, wypełnionym sztuką placu, a Eurydyka przyciągnie na pewno kolejnych wrocławian i gości miasta, przecież niedługo będą mogli spotkać najpiękniejszą z driad, Eurydykę o twarzy kobiety, która identyfikuje się z Wrocławiem. Do konkursu zapraszamy wszystkie panie czujące się wrocławiankami, niezależnie od tego, czy urodziły się w naszym mieście, czy wybrały je na swój dom, studiują tu lub pracują. Dlaczego Eurydyka ma mieć twarz wrocławianki? To proste – Polki są najpiękniejsze, a z Polek – najpiękniejsze są właśnie wrocławianki!

Nie zapominajmy przy tym, że Orfeusz i Eurydyka to cudowne twarze muzyki – pierwsza w historii opera, napisana przez Claudia Monteverdiego i wystawiona w roku 1607 z okazji książęcego wesela w Mantui, jest muzyczną opowieścią o Orfeuszu – warto o tym pamiętać w roku 2017, gdy świętujemy 450. rocznicę urodzin Monteverdiego. Inną muzyczną opowieść o Orfeuszu i Eurydyce – operę Christopha Willibalda Glucka Orfeusz i Eurydyka, którą przygotowujemy wspólnie z sąsiadami z placu Wolności – Operą Wrocławską, usłyszymy w grudniu (premiera – 15, 16 grudnia 2017). Reżyserem będzie Mariusz Treliński, za pulpitem dyrygenckim stanie Jarosław Thiel, szef Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, która zasiądzie w operowym orkiestronie.

Wtedy też jury ogłosi zwyciężczynię konkursu i poznamy wrocławiankę-Eurydykę.

Andrzej Kosendiak

Dyrektor Narodowego Forum Muzyki

 

Dzieje wielkiej miłości i wielkiej tragedii

Był Orfeusz synem trackiego boga rzecznego Ojagrosa i muzy poezji Kalliope, najwyżej postawionej w hierarchii dziewięciu muz. Boski śpiewak i kitarzysta, uważany za wynalazcę kitary, ba – wynalazcę muzyki w ogóle! Gdy grał, drzewa nachylały się, aby być blisko, a zwierzęta gromadziły się wokół, aby słuchać jego boskiej muzyki. Skały ruszały w tany, a dzicy, groźni ludzie łagodnieli…

Jego żona, Eurydyka, była najpiękniejszą z driad… Lecz ich szczęście nie trwało długo: pewnego dnia, gdy Eurydyka przechadzała się nad brzegiem rzeki w Tracji z towarzyszącymi jej najadami, napadł na nią Aristajos, syn nimfy Kyrene. Zamiary miał jak najgorsze, Eurydyka rzuciła się więc do ucieczki. Biegła przez łąkę, przed siebie… Ale nie dane jej było uciec przed złym losem: nadepnęła ukrytą w trawie żmiję, ta ukąsiła ją i Eurydyka umarła.

Śmierć ukochanej złamała Orfeuszowi serce. Ale się nie poddał – zstąpił do Hadesu, aby odnaleźć tę, którą kochał nad wszystko na świecie. A gdy odnalazł ją wśród cieni umarłych, grą na lirze oczarował całe Podziemie – erynie, Cerbera, bogów Podziemia… Hades i Persefona, uwiedzeni grą Orfeusza, zgodzili się zwrócić żonę mężowi, który dał taki dowód miłości. Postawili jednak warunek – owszem, może wyprowadzić Eurydykę do świata żywych, ale nie wolno mu obejrzeć się na nią aż do chwili przekroczenia progu Erebu – najciemniejszej głębi podziemnego świata cieni, Hadesu.

Orfeusz ruszył więc pierwszy, Eurydyka szła za nim w milczeniu. Ale gdy wreszcie zamajaczyło światło dnia, Orfeusza ogarnęły straszne wątpliwości: czy aby bogowie Podziemia z niego nie zakpili? Czy Eurydyka idzie za nim? I tęsknota wielka za widokiem ukochanej się odezwała w Orfeuszowym sercu, i nie zdzierżył – obejrzał się… A Eurydyka natychmiast porwana została w głąb Hadesu, tym razem na zawsze.

Nigdy już Orfeusz na żadną kobietę nie spojrzał. Według starożytnych Greków śpiewak po stracie ukochanej został rozszarpany przez trackie menady (czcicielki Dionizosa), które obcięły mu głowę i wrzuciły wraz z jego lirą do rzeki, a resztę ciała rozszarpały. W ten sposób głowa Orfeusza i jego lira dopłynęły do morza i trafiły na wyspę Lesbos, gdzie mieszkańcy je pochowali. Mówiono, że z grobu czasem dobywały się dźwięki liry.

• • •

Dzieje Orfeusza i Eurydyki opiewali wielcy poeci, muzycy, malarze… Oczywiście, różne to były wersje tej pięknej miłosnej tragedii, a jedną z nich jest głowa Orfeusza na placu Wolności. Czasem spojrzenia na opowieść o historii trackiego śpiewaka i jego ukochanej są jednak bardzo zaskakujące! Przekonamy się o tym w grudniu, gdy na scenę wrocławskiej opery wejdzie Orfeusz i Eurydyka Christopha Willibalda Glucka, spektakl przygotowywany wspólnie przez Wrocławską Orkiestrę Barokową i zespół Opery Wrocławskiej. W dziele Glucka bowiem Orfeusz odzyskuje Eurydykę. I żyją – można sądzić – długo i szczęśliwie…

Share