Wisznia Mała: Pieniędzy dużo – wykonawców brak

Rozmowa z Jakubem Bronowickim, wójtem gminy Wisznia Mała

Rozmawiamy w dniu, w którym kończy się Forum Ekonomiczne w Krynicy, a pana tam nie ma…

– …bo ja jestem dla naszej gminy, a nie dla Krynicy.

Ale mógłby pan tam spotkać ministra od infrastruktury, z którym można by było porozmawiać o wielu ważnych sprawach, np. o rozmieszczeniu ekranów dźwiękochłonnych przy trasie S5 na terenie gminy Wisznia Mała.

– Sądzę, że raczej byłby duży problem, aby zbliżyć się na jakąś przyzwoitą odległość do pana ministra.

Aż taką ma szczelną ochronę?

– Raczej moc szczegółowo rozpisanych zajęć i ważnych spotkań.

Zejdźmy może jednak z tej Krynicy do Wiszni Małej i proszę, aby ocenił pan ostatnie trzy kwartały. Jakie one były dla waszego samorządu?

– Niewątpliwie były bardzo ciekawe i uważam je za udane, ponieważ był to czas związany przede wszystkim z reformą oświaty, na którą gmina musi znaleźć środki finansowe. Cóż, baza szkolna wymaga bez przerwy naszej ingerencji, powiększania i unowocześniania.

Już dawno zaczął się rok szkolny, protesty przeciwko zmianom oświatowym nie ustają, i to nie tylko protesty Związku Nauczycielstwa Polskiego, lecz niezadowolone są także samorządy. Wielu nauczycieli pożegnało się z pracą, część zmuszona była odejść na emerytury. A jak to jest w gminie Wisznia Mała?

– U nas te zmiany w oświacie przechodzą łagodnie, z racji tego, że nasi uczniowie pozostali w tych szkołach, w których dotąd się uczyli. Zatem na razie nauczycieli tracących pracę w gimnazjum przejmujemy do szkół podstawowych, ale za dwa lata rzeczywistość się zmieni, ponieważ gdy gimnazja się skończą, to skończą się też możliwości przejęcia tych osób do innych placówek oświatowych. Wtedy będzie znacznie trudniej. Chcę też podkreślić, że musimy szukać teraz specjalistów od różnych dyscyplin nauczania, których wcześniej nie było w podstawówkach – np. biologii, ponieważ okazało się, że nie może jej nauczać ktoś, kto uczył dotąd przyrody. To samo jest z chemią i fizyką.

Trochę to dla mnie dziwne i skomplikowane…

– Może ma to jakiś sens z punktu widzenia jakości nauczania, lecz osobiście uważam, iż zakres przekazywanej w szkole podstawowej wiedzy nie jest trudny do opanowania dla każdego absolwenta wyższej uczelni kierunkowej.

Ile konkretnie gmina Wisznia Mała straci na reformie oświatowej?

– Na pewno dołoży do zmian infrastrukturalnych, ponieważ z podstawowych szkół sześcioklasowych musimy zrobić ośmioklasowe i takie wydatki ponosiliśmy już w tym roku. A do tego przed nami rozbudowa szkoły w Psarach – i to jest poważny koszt.

A konkretnie – ile trzeba dołożyć?

– W naszym przypadku chodzi już o miliony złotych, ale dokładnie będę to wiedział po przetargu. Z drugiej strony – tak czy siak – w oświatę inwestować trzeba, bowiem szkolnictwo się zmienia. Krótko mówiąc, szkoła jest żywym organizmem.

Porozmawiajmy trochę o inwestycjach.

– Na razie organizujemy przetargi, lecz nie możemy ich rozstrzygnąć, bowiem rynek wykonawców jest w tym roku niełatwy, płytki i na nasze przetargi mało kto zagląda.

A przecież pozyskaliście niemało unijnych grantów.

– W historii gminy Wisznia Mała nie było jeszcze tak wiele pozyskanych zewnętrznych środków finansowych i są to inwestycje rzędu prawie 100 milionów złotych. Teraz trzeba to przerobić – i na tym polega problem.

Tegoroczne dożynki były u was bardzo fajne!

– Też tak uważam i bardzo mnie to cieszy. To było ważne święto zorganizowane dla naszych mieszkańców – przede wszystkim rolników. Warto było im za ciężką pracę podziękować!

Rozmawiał Sławomir Grymin

Share