Ujazd: Radosny żniwniok

Przygotowania do gminnych dożynek w Ujeździe trwały od wielu tygodni. O tym, że nie był to zmarnowany czas można się było przekonać 10 września.

Przed południem mszę dożynkową w Ujeździe odprawił proboszcz, ks. Zygfryd Flak. Dziękczynne nabożeństwa odbyły się także w innych parafiach gminy. Natomiast od południa ze wszystkich dziesięciu miejscowości gminy ruszyły w stronę Ujazdu ustrojone platformy i pojazdy wiozące dożynkowe korony, by o godzinie 14 wyruszyć wspólnie w korowodzie dożynkowym.

Przed rokiem Ujazd był na Opolszczyźnie gospodarzem dożynek wojewódzkich. Tym razem było to gminne święto, ale równie kolorowe, radosne i gromadzące setki osób. Wystrojone platformy ze scenkami rodzajowymi (niektóre mistrzowskie) wzbudzały wielkie zainteresowanie. Podobnie jak przepiękne korony żniwne. Tak jak przed rokiem, nie zabrakło również przedszkolaków i uczniów szkoły podstawowej.

Korowód dożynkowy szedł ulicami miasta ponad godzinę, by dotrzeć do Parku Miejskiego. Tam, na scenie, odegrany został hymn dożynkowy oraz odbył się tradycyjny ceremoniał wręczenia chleba. Burmistrz Ujazdu Tadeusz Kauch bochen chleba odebrał z rąk tegorocznych starostów dożynek – Kariny Ogazy z Nogowczyc i Janusza Gismana z Niezdrowic. Zwracając się do mieszkańców gminy i gości, powiedział: – Dziękuję, żeście się napracowali i chleb nam dali. Rolnicy, sadownicy, ogrodnicy, pszczelarze, działkowcy, winiarze – to wasze święto. To radosny czas odpoczynku po ciężkiej i mozolnej pracy. W pięknych koronach dożynkowych kryje się nie tylko radość, ale też wdzięczność za udane zbiory. Szczęść Boże!

Rolników i wszystkich mieszkańców gminy pozdrowił także Józef Swaczyna, starosta strzelecki. Zauważył też, że gmina ma „przemysłowego rolnika” w osobie burmistrza, który plony zbiera także z rozwijanej strefy gospodarczej.

Po części oficjalnej przyszedł czas na zabawę i biesiadowanie, w których uczestniczyli także goście przybyli z zagranicy. W Ujeździe pojawili się bowiem przedstawiciele gmin partnerskich – z Břidličnej w Czechach oraz z Nusplingen i Lobenstein w Niemczech. Na wszystkich czekały miody, wina, mięsiwa, ale także zabawy ruchowe i sporo muzyki.

(mmm)

 

Share