Prusice: Radość jak w Kanie

W tym roku gmina Prusice zorganizowała Święto Plonów w Pietrowicach Małych. Dopisała nie tylko pogoda. Było i uroczyście, i wesoło, i smakowicie.

Pietrowice Małe znakomicie przygotowały się na przyjęcie dożynkowych gości. Bardzo dużo gospodarstw było odświętnie wystrojonych. Z pietrowickiego parku od przedpołudniowych godzin dochodził gwar przygotowań do tej chyba najważniejszej w roku imprezy podsumowującej pracę rolników, sadowników, pszczelarzy i ogrodników.

Gminne Święto Plonów rozpoczęła polowa dziękczynna msza święta, której przewodniczył proboszcz parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Prusicach ks. Bernard Świst. Po odśpiewaniu „Bogurodzicy” – najstarszej polskiej pieśni religijnej, a jednocześnie najstarszego polskiego tekstu poetyckiego z melodią – powitał on starostów dożynek Monikę Pietrasz i Jacka Piotrowskiego oraz przyjął od nich bochen chleba, jako symbol pracy i dziękczynienia Bogu.

W słowie do wiernych ks. Bernard Świst mówił o tęsknocie człowieka za pokojem, nawiązując do słów proroka Izajasza. Odwołał się do prorockiej księgi, w której czytamy między innymi: „swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy”. – Ludzkość doświadcza nieszczęścia wojny. Także dzisiejsze czasy nie są wolne od tego. Dlatego ta tęsknota za pokojem ma prawo gościć w naszych sercach – mówił. Przywołując czytany podczas liturgii słowa fragment z Ewangelii, mówiący o weselu w Kanie, powiedział: – Teraz i tutaj, tak jak w Kanie, odbywa się jakaś radość, jakieś wesele. Radujmy się z tego i dziękujmy za tegoroczne plony.

Po zakończeniu mszy świętej rozpoczęła się część obrzędowa Święta Plonów. Wcześniej jednak na prośbę Igora Bandrowicza, burmistrz Prusic, minutą ciszy uczczono śmierć Zygmunta Jastrzębskiego, zasłużonego rolnika ze Skokowej.

Powitanie delegacji dożynkowych, przedstawicieli lokalnych i regionalnych władz samorządowych, gości, mieszkańców gminy, no i sołtysa Pietrowic Małych Artura Garlińskiego, burmistrz Igor Bandrowicz rozpoczął od słów Jana Pawła II: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”. Obiecał też, że chleb, który otrzymał od starostów dożynek, będzie dzielił równo na wszystkie 27 miejscowości gminy Prusice.

– W tym roku wielu z nas też mierzyło się z różnymi przeciwnościami, ale siła i wytrwałość pokazuje, że zawsze przychodzi w końcu dobro – mówił burmistrz Prusic. – Dzisiaj symbolicznie kończymy żniwa i zaczynamy kolejny rok pracy. Jej efektem zawsze jest chleb. Skarb, który podnosimy z ziemi. Za trud, determinację dziękuję wszystkim tu zebranym. Cieszę się, że ta długoletnia tradycja przetrwała, a z nią wartości naszych ojców i dziadków. Pielęgnując tradycję przodków, wierzymy, że ziarna na chleb i nowy zasiew nie zabraknie. Umiejętność dzielenia się jest jedną z najpiękniejszych cech ludzkich. Te dożynki pokazują nam też, co udało się nam zrobić w ostatnim roku, w ostatnich latach. Coraz bliżej jest nam do standardów wsi europejskich. A hasło „dobre, bo polskie, a jeszcze lepsze, bo prusickie” udało nam się urzeczywistnić.

Dożynki w Pietrowicach Małych to także szereg występów. Była też możliwość skosztowania przeróżnych smakowitości (ukłony dla stowarzyszeń z Wilkowej, Borówek, Skokowej, Strupiny, Świerzowa oraz dla producentów serów z Kaszyc Wielkich). Nagrodzono również laureatów konkursu literackiego na legendę o miejskim zegarze (Antoni Skrzypiec, Jakub Żupiński, Natalia Wilk, Lena Kiepul, Klaudia Oświęcimska).

Tomasz Miarecki

Share