Jesień z uśmiechem

Jesień nadchodzi, ale nie znaczy to, że idzie też jesienny smuteczek… Przed nim obroni nas bowiem Wrocławski Teatr Komedia!

Sierpień był w Komedii miesiącem pracowitym: spektakle wrocławskie były owej pracowitości częścią tylko. Druga część to spektakle wyjazdowe – 17 sierpnia Wrocławski Teatr Komedia Kolacją dla głupca Francisa Vebera inaugurował festiwal teatralny Teatr na Wolnym w Poznaniu, a 18 sierpnia – w Toruniu, w Teatrze Muzycznym, wrocławski zespół pokazał Paula Barza Kolację na cztery ręce. Obie Kolacje… były sukcesem, obie publiczność nagrodziła burzliwymi oklaskami.

Kolejna podróż Komedii to wyprawa ze spektaklem Nic nie gra dwóch Henrych – Lewisa i Shieldsa oraz Jonathana Sayera – 5 września publiczność Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze pozna jedną z najpiękniejszych teatralnych katastrof, czyli opowieść o tym, że robienie teatru to naprawdę nieprosta rzecz.

Oczywiście, Komedia – przecież to Wrocławski Teatr! – dba także czule o Dolny Śląsk: 27 września w Trzebnicy (GCKiS) widzowie uczestniczyć będą czynnie w tym, co się na scenie dzieje. Szalone nożyczki Paula Pörtnera żądają, aby winnego morderstwa – bo Nożyczki… to przezabawny kryminał – wskazała publiczność właśnie. A 29 września w Brzeskim Centrum Kultury Pomoc domowa Marca Camolettiego – z genialną rolą Doroty Wierzbickiej-Matarelli jako gosposi Nadii, która potrafi znaleźć mądre wyjście z najgłupszej sytuacji. Pomoc domowa rozpocznie zresztą wrześniowe spotkania z Komedią na wrocławskiej scenie – spektakle odbędą się 14 i 15 września, bo wyjazdy wyjazdami, a wrocławski widz też chce z uśmiechem wkroczyć w jesień. Kolejne wieczory to – 16 i 17 września – dawno niewidziana na komediowej scenie Kolacja dla głupca, mądra opowieść o tym, jak grupa panów w średnim wieku z tzw. towarzystwa cyklicznie urządza sobie kolacje, na które zaprasza mniej inteligentnych, ich zdaniem, przedstawicieli społeczeństwa. Kto przyprowadzi najgłupszego – wygrywa. Ale pewnego dnia, w wyniku kilku nieprzewidzianych sytuacji, to moralnie wątpliwe przedsięwzięcie wymyka się spod kontroli. I okazuje się, że podsumowaniem tego, co się stało, winien być chyba cytat z klasyka, czyli wielkiego Mikołaja Gogola: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!”.

Kolejna Kolacja…, ta na cztery ręce – czyli piękna opowieść o nigdy nieodbytym spotkaniu dwóch geniuszy: Jana Sebastiana Bacha i Georga Friedricha Händla – 23 września.

I wreszcie 28 września – czyli gdy się już ku październikowi będzie miało – Trzy razy łóżko Jana Jakuba Należytego, przeplatająca śmiech z powagą opowieść o trzech przełomowych momentach z życia pewnej pary… Ata

Share